Autor Wątek: Jaka piękna katastrofa (usterki, awarie, klęski Ĺźywiołowe)  (Przeczytany 1652 razy)

Offline il cattivo

  • maniak
  • *****
  • Wiadomości: 915
Ten wątek jest pokłosiem sytuacji, jaka miała miejsce dzisiaj u mnie  w pracy, ale o tym za chwilę.

Chciałbym, abyśmy umieszczali tutaj zdjęcia i opisy przyczyn, przebiegĂłw  a takĹźe napraw róşnego rodzaju awarii sprzętowych. Mogą być teĹź fotki z internetu, nie związane bezpośrednio z naszymi "gratami".
Jaki miałby być cel takiego wątku? Ku przestrodze, ku pokrzepieniu serc ("inni mają gorzej"), jak również w celach czysto rozrywkowych (lub dołujących - jak kto woli).

Teraz obiecana historyjka:
siedzę sobie spokojnie w kinowej kabinie projekcyjnej, a tu nagle jak nie huknie, jak nie łupnie! I spokój...
W pierwszej chwili myślę - dylatacja przeszła samą siebie (wiele jej nie brakuje) i za moment jakaś centrala klimatyzacyjna spadnie wraz z powałą na mój łeb.
A tu znowu: dup, trzask, coś przeciągle skwierczy!
Patrzę w kierunku racka, w którym umieszczone są końcówki mocy, a z jednej (CROWN CL1) lecą snopy iskier (choć nie jestem pewien, czy i ognia nie było - szok!), w środku ostro się coś smaży i oczywiście daje się odczuć ten niepokojący swądek przypalanych bebechów.
Szybko odłączam zasilanie, wszystko na szczęście ustaje. Po jakimś czasie (na ochłonięcie) biorę się za wymontowanie końcówki z racka i otwarcie pokrywy w celu zrobienia pamiątkowych zdjęć (nie mógłbym sobie odmówić :P ). Przy okazji wzmacniacz "uwalnia" dwa elementy (tudzież trzy, bo rezystor podwójny).
Jakby tego mało było, kabina jest strasznie oporna w przewietrzaniu, a fajrant dopiero po północy. Jak szedłem do biura po aparat, od razu padło pytanie, co się pali...
Przyczyna awarii nie jest mi znana, serwisem zajmuje się zakontraktowana firma (nam właściwie nie wolno przeprowadzać napraw we własnym zakresie).
Zdjęciami dzielę się z Kolegami poniżej:




« Ostatnia zmiana: Wrzesień 19, 2014, 14:38 wysłana przez il cattivo »
Die Farbe ist dunkel im Licht des Todes

Jakub

  • Gość
Odp: Jaka piękna katastrofa (usterki, awarie, klęski żywiołowe)
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 19, 2014, 19:29 »
Niezła masakra.

Mnie jakiś czas temu szlag trafił foliowy kondensator przeciwzakłóceniowy na wejściu zasilania do wzmacniacza. Akurat dosyć głośno słuchałem, a tu nagle błysk, dym, smrĂłd, iskry itd. Na szczęście na listwie wyskoczył bezpiecznik i po chwili przestało. Po oględzinach okazało się, Ĺźe poza kondensatorem nic się nie uszkodziło. Po wyczyszczeniu płytki zasilacza, przelutowaniu kabli zasilających i wstawieniu nowego kondensatora wszystko gra jak dawniej.

Nauka na przyszłość. JeĹźeli macie sprzęt "vintage" to sprawdĹşcie czy ma jakiś filtr przeciwzakłóceniowy na wejściu do zasilacza. Kiedyś w gniazdku było 220V, teraz mamy nawet 250V. U mnie był kondensator na 250V właśnie (WIMA), więc oryginalnie miał tolerancję 30V. Po kilku dekadach miał go prawo trafić szlag, zwłaszcza jak dostał wyĹźsze napięcie. Najlepiej taki kondensator od razu wymienić na jakiś współczesny, Ĺźeby mieć spokojną głowę.

frywolny trucht

  • Gość
Odp: Jaka piękna katastrofa (usterki, awarie, klęski żywiołowe)
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 19, 2014, 19:48 »
Słaby ze mnie elektronik, więc zdjęć nie będzie. Nie rozbierałem.
Ku przestrodze: Subwoofer JBL E150. Przytachałem do domu prosto ze sklepu. Podłączyłem gniazdami RCA i dumam, Ĺźe moĹźe go jakoś szybciej wygrzać? Niech sobie pooddycha. Płyta testowa w napęd CD. Njpierw  dĹşwięki testowe od najniĹźszych do najwyĹźszych częstotliwości. Wzmacniacz był na godzinę 8. Przekręciłem na godzinę 9 czyli nadal luz.
Tyle, Ĺźe wzmocnienie w subie na maksa i bez odcięcia. Jadziem. DĹşwięki coraz niĹźsze i niĹźsze. O ja! Ale fajnie membrana chodzi. Super! 40Hz i amplituda spada, dĹşwięk robi prrrfffffrrr i wspaniały smrĂłd spalenizny roznosi się po  chacie. Sub się wyłączył. Tylna ścianka wzmacniacza gorąca. No ładnie. Po godzinie włączam. Działa! Hmm,  włączam muzykę ale  membrana się niemal nie wychyla, jakoś dziwnie i cicho furczy. Zaniosłem do sklepu. MĂłwię jakoś słabo gra. Sprawdzili- powąchali. E, chyba spalony. Proszę sobie wybrać inny.  Mam drugi taki sam i Ĺźadnych testĂłw juĹź nie robię.
W sumie poprzednik nie powinien chyba w ten sposób wykorkować, ale się nie znam, jestem teraz grzeczny.

Offline jjacek

  • maniak
  • ***
  • Wiadomości: 108
Odp: Jaka piękna katastrofa (usterki, awarie, klęski żywiołowe)
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 31, 2016, 10:12 »
 :(  Rozlecialy mi sie Polydome K.....teraz nie wiem jak to najlepiej rozwiazac .

Offline Melepeta

  • maniak
  • *****
  • Wiadomości: 688
Odp: Jaka piękna katastrofa (usterki, awarie, klęski żywiołowe)
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 31, 2016, 10:52 »
Niestety to się starzeje i rozpada. Widziałem chyba na jebaju zestawy naprawcze.

A teraz moja historia :-)
Wzmacniacz lampowy Omak Ambassador. BIAŁY. Na świecie podobno tylko 8 szt. w tym kolorze. W Polsce dwa. Jeden mój :-)
Mamy sylwester 2014. Muzyczka gra cichutko. Lampki mocy nowe. Grały moĹźe 10 godz. Nagle trzaski w jednej kolumnie dym ze wzmacniacza. Szybko wyłączam. Sylwester z duszą na ramieniu. Co się zepsuło? Po kilku dniach wzmacniacz oddany do pana Wiesia. Pan Wiesio chodząca encyklopedia od lamp. Dzwoni i mĂłwi, Ĺźe jedna lampa ma zwarcie między pierwszą i drugą siatką. Przepaliło to rezystor pod lampą. Lampę wymienili na gwarancji. A pan Wiesio wymienił rezystor. Wzmacniacz grał dalej, ale juĹź na innych lampach. 
Sprzęt jest dla muzyki, nie odwrotnie.