KOMPONENTY AUDIO > audio voodoo?

Kabel sieciowy. Standardowy, czy szukać czegoś lepszego?

(1/23) > >>

frywolny trucht:
Znowu  kable, znowu test, którym już kiedyś się gdzieś dzieliłem :) Hmm, gdzie to było?    :)
Sprzęt mój budżetowy dość 3-4 tyś za element,  na tyle mądry, że ma odłączalne kable sieciowe, a to prowokuje :)

Do boju stanęły więc:
-standardowy kabel sieciowy dołączany do  wzmacniacza i odtwarzacza CD
-Jeremi Premium Gold

opis i cena tutaj: http://www.jkaudio.pl/#!premium-gold/c17sk,

- ReAr POWER71 (Elekropunkt)  ( obecnie sprzedawany jako EPAudio Power z lepszymi wtykami)- wtedy za 200zł, obecnie: http://www.elektropunkt.pl/opis/epaudio_power_1m/15788



Mamy więc do czynienia z dwoma przewodami o jakimś tam znanym przekroju, stosowanym przez innych producentów, plus indywidualna zabawa oplotem, dobór wtyków i brak wyrobionej marki w konfrontacji z trzecim- nazwijmy go- sznurowadłem.
Taki pierwszy kroczek by odejść od standardowych budżetówek, by sprawdzić, czy coś słychać za 200-350zł :)

Od czego by tu zacząć?
Może powinienem zacząć od tego, że kable standardowe mają  dwie zalety? Są tanie i giętkie. Wyginanie zaś kabla Jeremiego jest pewnym wyzwaniem :) W każdym razie to koniec zalet kabli standardowych.

Nie nie od tego :)
Powinienem zacząć od cytatu niemal sprzed dwóch lat:
"Sprzęt sobie pogrywa od rana więc jest wygrzany, ale Gold gra ledwie ok. 2 godzin.
Postanowiłem  głównie popałować w kólko  utwór nr 9. "Make You Feel My Love" z płyty "19" Adele, by skupić się na detalach.
Znam tę płytę, jest wg mnie dobrze zrealizowana. Mam ją też na winylu, więc służy mi do szybkiej oceny  co się zmieniło w stosunku do tego jak gra winyl ten sam kawałek. Będzie to przydatne do testowania kabla podłączonego do odtwarzacza CD.

Niby we wzmakach różnice mają być niemal zauważalne, ja jestem jakiś dziwny więc, bo ewidentnie są. Na początku Gold wydawał się zamulony, ciężki, ciemny. Dźwięk z fabrycznego bardziej zwiewny, lekki i przyjemny. Po godzinie od podłączenia Golda pierwsze nieśmiałe myśli- wtopa? Ale nie, druga szybka - na przestrzeni 20 minut- zamiana na fabryczny i już wiadomo o co chodzi.
Gold po prostu startuje u mnie od dociążenia dołu, ale ta charakterystyka się powoli uplastycznia, uatrakcyjnia, dźwięk nabiera realizmu,  pojawiły się wybrzmienia, których na zwykłym kablu już nie ma. Po dwóch godzinach  grania Gold robi już kuku chyba w każdym aspekcie fabrycznej sznurówce, a to co wyprawia z gitarą w utworze nr1 " Daydreamer", z fortepianem w utworze nr 12 "Hometown Glory"...
Brawo panie Jeremi!

Dziś- z perspektywy czasu.
Kabel Jeremiego wylądował we wzmaku, który okazał się być mniej wrażliwy ( wzmak i CD podpięte pod litwę)
Gra  nieco ciemniej, ale zajmująco. ReAr jest żywiołowy, angażujący, cały czas przykuwa uwagę jakimiś smaczkami typu dzyń, dzyń, cyk, cyk. Tego w ogóle nie było słychać na standardowym okablowaniu!! Jednakże głos Adele brzmi prawdziwiej na Goldzie, wszystko wydaje się prawdziwe tylko nieco klimat zadymionej knajpy nie do końca  mi pasuje. Ten kabel może się świetnie sprawdzić w jasnych zestawach  Arcama, Rotela czy innego Audiolaba. Tak to dziś widzę, dociążenie dołu, odcyfrowienie dźwięku zaletami kabla Jeremiego.

Jedno jest pewne. Dzięki tym kablom, za nieduże całkiem pieniądze, mam inny, lepszy zestaw do słuchania muzyki. Zarówno w przypadku wzmacniacza jak i CD standardowe kable grają chudo, bardzo chudo. Nie ma powrotu, ale też jestem na tyle zadowolony z tego co mam, że chyba nie będę przez jakiś czas gonił kabelkowego króliczka.

p.s. Oczywiście nie twierdzę, że na każdym sprzęcie różnice będą słyszalne, ż ejak u mnie słychac to u każdego musi. Co to, to nie! Zachęcałbym jedynie do samodzielnego sprawdzenia poprzez wypożyczenie jakiego kabelka.

pzdr
Arek

Thorogood:
Adele.
W kółko.
Współczuję.
Poświęcasz się dla nauki.

frywolny trucht:
Tak naprawdę te dwa testy powstały niemal w jednym czasie. Żeby się nie bawić w repertuar bogaty, lepiej było się się skupić na czymś i wywnioskować czy słychać, czy nie. Wtedy to była Adele 19 :)

Yacek:
Ja sie kiedys zastanawiałem nad magią kabli zasilających.... polazłem do znajomego fachury który zajmuje się profesjonalnie instalacjami elektrycznymi w nowoczesnych biurowcach..... i powiedział mi:
jesli developer stawia wysoko poprzeczke, to instalacja elektryczna w takim budynku może być na dobrym pozimie, a jakość uzytych materiałow jest całkiem przyzwoita i sieć trzyma parametry. Niestety, w developerce mieszkaniowej cięcie kosztów w instalacjach elektrycznych jest bardzo mocne, najcześciej jakość instalacji elektrycznych woła o pomste do nieba, jakosc okablowania jest straszna, b. czesto zdarzają się instalacje oparte na rdzeniu aluminiowym a nie miedzianym........
wysnułem stąd jeden wniosek: skoro nie wiesz co masz w ścianie, inwestycja w jakikolwiek hifh-end kabel sieciowy nie ma najmniejszego sensu. Lepszą inwestycja bedzie zakup generatora dieslowskiego na balkon z porządnym układem stabilizującym - wtedy masz pewność że jakość zasilania jest OK :-)

kangie:
Frywolny, tylko sieciówki dobrych producentów. Furutech może być. Niklowane bolce. Scena poszerzy się i pogłębi. Średnica będzie bardziej kremowa i ciągnąca się. Góra zyska blasku. Talerze zaczną brzmieć jak na żywo. Poczujesz iskrę w powietrzu i ogromną ilość harmonicznych. Bas będzie bardziej zwarty, zyska dyscypliny, będzie trzymany w ryzach. Skończy się raz na zawsze kluchowatość basu i jego rozciąganie się i pałętanie po pokoju jak smród po gaciach. Sieciówka, i to nie jedna. Wymień jeszcze gniazda sieciowe, co być miał lepszy styk bolca z blaszkami w gnieździe ;)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej