Autor Wątek: Audiofilskie poczucie bezpieczeństwa - BLOG  (Przeczytany 745 razy)

Offline McGyver

  • Moderator
  • *******
  • Wiadomości: 2041
  • NIP 6442737255, REGON 369398784
Odp: Audiofilskie poczucie bezpieczeństwa - BLOG
« Odpowiedź #25 dnia: Maj 31, 2018, 23:53 »
A już myślałem że zgadłem  w takim razie 1:0 dla ciebie i twoje zdrowie, wiem że to nie ten dział ale zdrowie wypić można zawsze i wszędzie
Dzięki.
CD transport EAD T-1000 upgrade, DAC The Protagonist Mk2, pre lampowe The Protagonist Signature, monobloki Phast Triode SE na 6B4G, kolumny Studio16Hertz Tirion.
Analog: lampowe phonostage typu "wariacja (a raczej dygresja) na temat (a raczej obok tematu) EAR834", gramofon tangencjalny Sony PS-X555ES, wkładka Ortofon MC10 plus SUT Grundig vintage. Jakoś działa.

Offline amati74

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 2505
Odp: Audiofilskie poczucie bezpieczeństwa - BLOG
« Odpowiedź #26 dnia: Maj 31, 2018, 23:53 »
... o granicach, które próbujemy przekraczać.

Dla każdego high-end zaczyna się w innym miejscu. Niektórych stać na niekończące się nigdy zakupy, podążanie za rozwojem technologii i mody. Inni wybierają ścieżkę niekończących się modyfikacji i zmian konfiguracji. Kolejna grupa miłośników sprzętu potrafi zaciekle bronić swojej racji, niezależnie od tego, jak reprodukuje on muzykę. W tym zbiorze znajdują się osoby, które "słyszą inaczej", posiadają pierwszy stopień umuzykalnienia. Osobną grupą tej "nacji" są konstruktorzy, wśród których natknąć się można także na zwykłych sprzedawców. Ci ostatni, z racji wykonywanego zawodu powinni bezbłędnie oddzielać dobro od zła, ale różnego rodzaju priorytety im na to nie pozwalają. Konstruktorzy zaś, będąc czasami niepokornymi dziećmi swoich produktów, zamiast pójść w ślady Edypa (chodzi po prostu o uśmiercenie), kochają te swoje urządzenia, twierdząc, że są one najwyższą emanacją obecnego stanu techniki. Kończąc temat audofilskich aberracji docieramy go grupy niezwykle ciekawej: są to osoby, które uwierzyły w magię urządzeń, których miejsce jest albo na śmietniku (historii), albo w muzeum. Osobną są ci, którzy dysponując wiedzą, kontaktami i zasobnym portfelem zakupili kolumny, wzmacniacze i gramofony, które realnie reprezentują sobą jakiś poziom i styl. Wśród tych ostatnich, nie brakuje jednak audiofilów, którzy kupując coś okazyjnie, potrafią zaciekle bronić swojego punktu widzenia niczym Kmicić klasztoru na Jasnej Górze.

Podążając tym torem, każdy z nas może odpowiedzieć sobie na pytanie, w której grupie się lokuje? Czy sprowadzanie, prawie niedostępnych, rozpadających się kolumn z USA ma sens? Za równowartość ich ceny+koszt niekończących się modyfikacji, można wszak znaleźć coś znacznie lepiej grającego. O brzmieniu nie powiem nic, albowiem, nie zwykłem wyrażać opinii na podstawie zdjęć i filmów na kanale YT. Oczywiście nobilitujące będzie przynależenie do "elitarnej" grupy posiadaczy czegoś unikalnego i rzadkiego, ale czy warto? Sam jestem jedną z takich osób i gdy pojawiła się możliwość kupienia EV, wahałem nie więcej niż 30 sekund. Czy szukanie kogoś na Śląsku lub w okolicach Piaseczna, kto podejmie się lampizacji zakupionego za 450 zł CD ma sens? Ryzyko otrzymania tego, na co sonicznie czekamy, czas oczekiwania, koszt części i robocizny i w końcu uczucie satysfakcji / dumy/ niezadowolenia / rozczarowania / szczęścia / etc... (niepotrzebne skreślić) jest dość duże, ale jednak decydujemy się na to, bo....?
... no właśnie.

DENON nie rozczarowuje, ale daje niedosyt, który lokuje się głównie w braku wypełnienia szczegółami przestrzeni. Średnica, przyjazna dla ludzkiego głosu nie daje szans temu, co powinno skrzyć się w pokoju "za ścianą" - dokładnie tam, gdzie sąsiadka ma powieszony telewizor. CYRUS o nieco nieaudiofilskim wyglądzie czaruje wygodą i szczegółowością. Brzmi rasowo i zdaje się, że niczego mu nie brakuje. DENON ma lepszy stosunek jakości do ceny, ale to urządzenie modyfikowane i kupione jako używane. CYRRUS, dostępny w wielu sklepach audio, oferuje od wielu lat to samo wzornictwo. Przynależenie do grupy wyznawców tej marki niczym nie różni się od tego, co o sobie mówią miłośnicy, równie łatwo rozpoznawalnych innych urządzeń. Jeśli komuś nie podoba się taki design-może zamknąć oczy, bo podobno i tak najlepiej słychać w ciemnościach. Niestety audiofilizm to poszukiwanie i ciągłe stawianie siebie przed wyborami-jeśli tego nie, robimy stajemy się zadowoleni z tego, co mamy... a to jawi się jako dziwnie podejrzane.
A co z grupą ludzi którzy tak jak ja kupóją sprzęt taki na jaki ich stać i cieszą się tym co mają. Wyżej d.... nie podskoczysz i co zrobić. Za to jak ten sprzęt potrafi zagrac

Offline McGyver

  • Moderator
  • *******
  • Wiadomości: 2041
  • NIP 6442737255, REGON 369398784
Odp: Audiofilskie poczucie bezpieczeństwa - BLOG
« Odpowiedź #27 dnia: Maj 31, 2018, 23:58 »
To Ty cokolwiek zrozumiałeś z tych wywodów? Bo ja ni cholery  :(
CD transport EAD T-1000 upgrade, DAC The Protagonist Mk2, pre lampowe The Protagonist Signature, monobloki Phast Triode SE na 6B4G, kolumny Studio16Hertz Tirion.
Analog: lampowe phonostage typu "wariacja (a raczej dygresja) na temat (a raczej obok tematu) EAR834", gramofon tangencjalny Sony PS-X555ES, wkładka Ortofon MC10 plus SUT Grundig vintage. Jakoś działa.

Offline amati74

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 2505
Odp: Audiofilskie poczucie bezpieczeństwa - BLOG
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 01, 2018, 00:15 »
To Ty cokolwiek zrozumiałeś z tych wywodów? Bo ja ni cholery  :(
Ty masz inne talenty i to wystarczy.

Offline McGyver

  • Moderator
  • *******
  • Wiadomości: 2041
  • NIP 6442737255, REGON 369398784
Odp: Audiofilskie poczucie bezpieczeństwa - BLOG
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 01, 2018, 10:38 »
Ty masz inne talenty i to wystarczy. ‍
Aha, mam. Umiem grać. Na nerwach  :P
CD transport EAD T-1000 upgrade, DAC The Protagonist Mk2, pre lampowe The Protagonist Signature, monobloki Phast Triode SE na 6B4G, kolumny Studio16Hertz Tirion.
Analog: lampowe phonostage typu "wariacja (a raczej dygresja) na temat (a raczej obok tematu) EAR834", gramofon tangencjalny Sony PS-X555ES, wkładka Ortofon MC10 plus SUT Grundig vintage. Jakoś działa.