Autor Wątek: Waglewski - Fisz Emade  (Przeczytany 907 razy)

Offline GregWatson

  • moderator
  • *******
  • Wiadomości: 7944
  • Ale o co chodzi ???
Waglewski - Fisz Emade
« dnia: Grudzień 18, 2015, 21:11 »
Właściwie przesłuchałem pierwszą płytę z tego albumu i z aranżacji przypomina mi bardzo brzmienie płyty Joe Bonamassy - Driving Towards The Daylight. Nie wiem czy ktoś z Was słuchał obu czy nie odniósł podobnych wrażeń jak ja. Najpierw puściłem na wkładce Micro Seiki VF-3200/e ale na drugiej stronie w drugim utworze są niesamowite solówki na gitarze no i tam poległa. Praktycznie pierwszą płytę przesłuchałem dwukrotnie bo później na Denonie DL-103R i tu już zdecydowana poprawa jakości brzmienia.
Płyta dźwiękowo zrealizowana jest niesamowicie, brzmienie instrumentów można usytuować ze szczegółami na całej scenie, czuć wręcz całą przestrzeń dźwięków. Mam wrażenie, że sama płyta jest bardzo wymagająca co do sprzętu ale tym lepiej bo analog pokazuje tu całe piękno.
To tak na gorąco - później reszta doznań dźwiękowych. Może bardzie już podejdę z rezerwą aczkolwiek tłoczenie naprawdę doskonałe. Hmm aż żałuję, że oddałem już Ortofon Quintet Black bo miałaby tu wiele do powiedzenia.

Jutro więcej o tekście i wrócę jeszcze do brzmienia. Dla mnie super album.






Wracając do albumu po przesłuchaniu całości jestem mile zaskoczony zarówno pod względem aranżacji jak i tekstu. Dawno nie spotkałem tak znakomicie zrobionej płyty. Wreszcie tekst dający do myślenia bez nadęć wręcz z dużym dystansem do siebie i świata znakomicie wykonany jakby w trybie narracji do tego muzyka w fantastycznym wykonaniu. Gdyby opuścić tekst a puścić samą muzykę mało kto powiedziałby, że to nasza rodzima muzyka wykonana wręcz jak zespół z górnej półki. Przy czym chciałbym zaznaczyć iż nie zaznajomiłem się jeszcze z oficjalnymi recenzjami tego albumu a piszę na gorąco już po przesłuchaniu i ochłonięciu więc jakieś refleksje w tym wypadku w zasadzie same pozytywne się nasuwają. Nie wiem jaka była myśl przewodnia autorów ale można było jeszcze po jednym utworze z każdej strony wsadzić dla pełniejszego wykorzystania takiego nośnika a i słuchacz byłby w pełni zadowolony a tak pozostał niedosyt, szkoda bo trzeba będzie kupić następne płyty tego wykonawcy...

Biorąc pod uwagę wybitną muzykę, tekst jak i prawie narracyjne wykonanie serdecznie polecam wszystkim - płyta zupełnie odmienna od wszystkich innych a i tłoczenie bez zarzutu.


« Ostatnia zmiana: Grudzień 19, 2015, 21:17 wysłana przez GregWatson »
Zestaw I: NAD C356BEE/MOD+MDC DAC, Micro Seiki DD-40, Ortofon Quintet Black, Denon DL-103R, LAR LPS-1, Ortofon Verto, KORG DS-DAC-100, Pioneer PD-9700, PDR-05, D-07, CT-959, Micro Seiki MX-5, Lovely Cube Premium, Sennheiser HD 600
Zestaw II: Pioneer A-88X, F-91, Micro Seiki: MR-711, Micro M-7000/e, Micro VF-3200/e, AT-440MLa, Micro MX-1, Sony MDS JA20ES
Inne: Beresford TC-7220 MKII, KEF Q1, Q5