Autor Wątek: Odeon Fidelio  (Przeczytany 266 razy)

Jamówię

  • Gość
Odeon Fidelio
« dnia: Grudzień 27, 2016, 12:25 »
Paweł zasugerował,to piszę.
Zacznę od budowy,kolumny wykonane z MDF,w sposób bardzo amatorski,byle jakie terminale głośnikowe,zintegrowany cokół spod którego wystaje nieofornirowany MDF i generalnie kolumny są lekkie. Nie widziałem zwrotnicy,bo dostęp do niej wiąże się chyba z rozpruciem kolumny. Tuba wysokotonowa pozostaje dla mnie zagadką w kontekście materiału użytego do jej wykonania,nawet jeśli udawał drewno,to udawał ładnie,głośnik średnionisko tonowy czarny, producenta nie znam. Brak kolców i w ogóle jakichkolwiek stopek,powodowało to niestety chybotliwość,bo jak wiadomo rzadko która podłoga jest idealnie płaska. Byłem wtedy posiadaczem Thiel1,6 a więc kolumn wykonanych fantastycznie,kto obcował z nimi ten wie jak pięknie Amerykanie je wykonali,obecny Thiel po śmierci Jima to padak podobnie jak Sonus Faber-nie gra. No ale nie samym obrazem człowiek żyje. Ponieważ to był mój pierwszy kontakt z tubą a kolumny w RCM kosztowały nie mało,nie wiedziałem czego się spodziewać. Pierwsza płyta Kari Bremnes Decemberbarn wywołała u mnie zaszokowanie,po hektarach przestrzeni z Thiel,Odeon wskoczył mi na głowę jak słuchawki,to było uczucie tak kompletnie inne od tego co do tej pry znałem,że niestety uznałem,że tak ma być,że ta przestrzeń z Thiel to imitacja,że tu muzyka brzmi jak należy i właściwie już wtedy podjąłem decyzję zakupową. Nie dałem sobie czasu na zweryfikowanie opinii i następnego dnia Thiele znalazły nowego właściciela a ja zostałem z głośnikami,które parę dni później zaczęły mnie drażnić a po upływie dwóch tygodni wygoniły mnie z pokoju odsłuchowego. Dotarło do mnie,że ten bezpośredni dźwięk jest jazgotliwy,męczący,pozbawiony basu i poprostu rozfazowany. Średnica z górą darła mordę a bas grał jak w przeciwfazie. Zaczęły się smutne chwile z niemożliwymi katuszami i gorączkowe poszukiwania nowego właściciela. Znalazł się taki bardzo sympatyczny człowiek z Warszawy,któremu jak tylko zadeklarował ich kupno z Katowice w środku nocy zawiozłem do Stolicy i nie gadając zbyt wiele czmychnąłem żeby się nie rozmyślił. Nazajutrz stały już u mnie Bowersy Matrix 805 w stanie NOS,które tak bardzo podobały mi się u elema i wróciło audiofilskie szczęście. Z Odeonami miałem jeszcze jedną styczność,na którą namówił mnie z resztą elem,w siedzibie dystrybutora,były to już dorosłe Odeon z dwoma tubami i zwykłym driwerem na basie,muzyka różna, elektronika z najwyżeszj półki i najwyższy model SME 30/12 z Dynavectorem xv1s. Wyszedłem po drugim kawałku a we łbie miałem uczucie,że spędziłem dzień na morzu, gdzie panowała 10
Więcej prób nie było a dystrybutor pozbył się jakoś zaraz dystrybucji.  NIe ukrywam,że powrót Odeona do oferty RCM wywołał u mnie zdziwienie,bo Roger ucho ma,ale podobno obecna wersja jest dużo lepsza...

Online miniabyr

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4259
Odp: Odeon Fidelio
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 27, 2016, 20:11 »
Dotarło do mnie,że ten bezpośredni dźwięk jest jazgotliwy,męczący,pozbawiony basu i poprostu rozfazowany. 
Ja miałem podobne odczucie z modelem 28/2  który grał okropnie. Bas brał jakby to była inna kolumna i kompletnie nie zgrywał się z resztą pasma . Na dokładkę każdy dźwiek wydawany na basie nie miał ataku ,tylko był taką bezkształtna bułą .Nie można było stwierdzić jaki instrument gra czy to bas  elektryczny ,syntetyczny ,czy kontrabas.O reszcie pasma nie wspomnę z litości..........................świetna kolumna do domu spokojnej starości. Pensjonariusze nie muszę używać aparatów słuchowych -dźwięk bezpośrednio podawany jest do mózgu -)
Niech żyje Dupa prezydent wszystkich Wolaków.