Autor Wątek: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?  (Przeczytany 1076 razy)

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« dnia: Września 03, 2019, 13:59 »
Właśnie. Czy pociągniemy powolutku ten temat? Celowo nie zaczynam od Hendrixa... Może ktoś z Was napisze kilka słów o nim i poda kilka linków do twórczości.


Ostatnio słucham dużo muzyki Tony'ego MacAlpine. Opróczy gitary sięga po inne instrumenty. Rewelacyjnie gra na syntezatorwch i fortepianie. Lubi grać utwory Chopina i idzie mu to sprawnie. W jego muzyce jest coś, co powoduje, że co kilka lat wracam do jego płyt. Niesamowicie buduje klimat muzyczny i napięcie podczas grania solówek. Lubi shredding, ale wynika to z jego sprawności i opanowania warsztatu. Bawi się muzyką. Widać dokładnie barwy, kolory. Często się śmieje, czasami płacze. Pomaga mu w tym mostek FloydRose, którym można pomachać "w te i we wte".

Więcej napiszę potem...
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Moriarty

  • maniak
  • *****
  • Wiadomości: 703
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #1 dnia: Września 03, 2019, 15:06 »
OK, to teraz ja. Peter Green. Dlaczego lubię go słuchać?
Najkrótsza odpowiedź:


Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #2 dnia: Grudnia 05, 2019, 17:41 »
Dlaczego lubię słuchać Mistrzów Gitary? Bo po prostu lubię ;)

Chyba przyszedł dziś do mnie Św. Mikołaj. Co prawda karton nie jest umorusany sadzą z komina, ale też u mnie komina z prawdziwego zdarzenia brak, tylko przewód wentylacyjny odprowadzający gazy z gotowania na kuchenkach indukcyjnych/elektrycznych plus klasyczna wentylacja. Gazu brak, "wungla" brak, mazutu/oleju opałowego brak. Prąd z Zespołu Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja S.A. Ale dzisiaj nie o tym.

Grzegorz Skawiński. W sierpniu zeszłego roku sikaliśmy razem przy pisuarach na stacji paliw Orlen w drodze z Gdańska do Łodzi. Sikamy z synem, a tutaj z lewej podchodzi G. Skawiński, z prawej W. Tkaczyk - basista Kombii (były basista Kombi). Autografów nie wziąłem, bo byłem świeżo bo wymianie mailingowej ze Sławkiem Łosowskim - założycielem i liderem Kombi, kontynuacji projektu Akcenty pod nazwą Kombi i byłem wtedy zły na obu panów od pisuarów. Na rozmowę kwalifikacyjną przyszedł kiedyś Waldemar Tkaczyk. Został przyjęty. Po chwili polecił swego przyjaciela z liceum - Grzegorza Skawińskiego - małoznanego, ale dobrze zapowiadającego się gitarzystę. Po przesłuchaniach został przez Sławka przyjęty. Na odchodne powiedział liderowi Kombi "Nie będziesz tego żałował". Sławek wielokrotnie tego żałował, ale czasu już się nie cofnie...

Ale wracając do tematu. Grzegorza cenię za warsztat, wirtuozerię oraz kompozycję z czasów zwłaszcza Skywalkera i O.N.A. Świetny technicznie. Gra w punkt rytmicznie, jest muzykalny wg mnie. Zaliczam go do czołówki polskiego gitarowego grajdołka rockowego. Jeden z pierwszych Polaków chcących grać jak zachodni koledzy zafascynowani Hendrixem i blues rockiem.

Oto solowy album artysty z 2012 roku "Me & My Guitar". Porządne gitarowe łojenie. Perkusja zdeczka przygłośnawa. Zdeczka denerwuje język angielski, zwłaszcza "sztronger", ale nie jest to najważniejsze. Grzegorz Skawiński pokazał po raz kolejny, że grać i komponować to on potrafi. Świetni goście - gitarzyści. Płyta - tak jak pozostałe - używana, odkupiona od kolekcjonera z Gdyni. Wszystkie płyty w stanie idealnym, zapakowane perfekcyjnie. Jestem w siódmym niebie :D
« Ostatnia zmiana: Grudnia 05, 2019, 17:57 wysłana przez Kangie »
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #3 dnia: Grudnia 05, 2019, 20:13 »
P.S. Miks i mastering w wykonaniu Jacka Gawłowskiego. Dobra, zagalopowałem się. Bębny nie są za głośno. Gra to bardzo mięsiście, podejrzewam, że prawie z takim mięsem jak na szpulaku Miniabyra  >:D ;)
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #4 dnia: Grudnia 06, 2019, 09:17 »
Kee Marcello

Szwed. Nagrał z zespołem Europe dwa wspaniałe albumy: „Out of this World” oraz „Prisoners in Paradise”. Najprawdopodobniej znany części gitarzystów oraz fanom zespołu. Cenię go bardzo za solówki z płyty „Out of this World”. Uważam, że grał lepiej od Johna Noruma. Ciekawiej. Jego gitara raz się śmieje szyderczo, raz szczerze płacze. Utwór nr 4 "More than meets the eyes" to gitarowe dzieło sztuki! Znakomita wirtuozeria kluczowa i raczej obowiązkowa w latach 80-tych ubiegłego stulecia połączona z opowieściami, historiami, emocjami. Noga i ręce mi chodzą podczas słuchania. Konkretny drive i energia. Nie każdy gitarzysta ma to w palcach i przede wszystkim w głowie. Praktycznie każdy utwór z omawianej płyty to majstersztyk gitarowy oraz klawiszowy. Wiadomo, że jest tutaj też doskonały wokal genialnego Joeya Tempesta i bas, lecz wątek traktuje o gitarzystach. Jak dla mnie rewelacja. Gość nie wrócił do reaktywowanego Europe w 2003 roku i od tamtego czasu rozwija karierę solową. Album wg mnie bardzo dobrze nagrany. Były uwagi, że klawisze są nagrana za głośno, a wokal zbyt blisko i zbyt wysoko. Co prawda nie weryfikowałem tego jeszcze, ale dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Uważam, że to jeden z najlepszych albumów rockowych /  glam rockowych okresu ’80 - ’90.
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #5 dnia: Grudnia 06, 2019, 16:16 »
Kee Marcello

Szwed. Nagrał z zespołem Europe dwa wspaniałe albumy: „Out of this World” oraz „Prisoners in Paradise”.
Zdjęcia rzeczonych albumów.
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline merlin1973

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 3527
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #6 dnia: Grudnia 11, 2019, 21:06 »
Mark Knopfler  ;)
Pozdrawiam S.CH.

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #7 dnia: Grudnia 12, 2019, 09:24 »
Jakiś czas temu znalazłem ciekawy matariał nt. Marka Knopflera i jego przygody z gitarą. Ukontentowani będą raczej gitarzyści, młodzi gitarzyści, ale fani zespołu też powinni być zadowoleni.

Jeśli chodzi o moje zdanie na temat tego gitarzysty, to podchodziłem do jego stylu grania jak pies do jeża. Nie chodzi o to, że nie podobało mi się. Podobało. Natomiast chodzi o grę palcami. Początkowo w bardzo młodym wieku uważałem, że granie kostką (piórkiem) na gitarze elektrycznej jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Musiało minąć wiele lat żeby dotarło do mnie, że gra palcami jest równie dobra, a miejscami przewyższa grę kostką, znacznie obnażając ograniczenia kostki. Mark Knopfler do perfekcji opanował palcowanie prawej ręki. Jest dość szybki i ma niesamowitą artykulację. Są momenty gdy brakuje mi w jego grze ataku kostką, ale tak już musi być, mamy urozmaicenie i świat dzięki temu jest ciekawszy.

Jeśli macie kwadrans wolnego i chcecie posłuchać co ma do powiedzenia Mark, to zapraszam do obejrzenia tego materiału.

"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #8 dnia: Grudnia 17, 2019, 09:07 »
Yngwie J. Malmsteen – kolejny Szwed. W dniu pogrzebu Jimiego Hendrixa, czyli jako 7-latek oglądał program telewizyjny, w którym pokazywano grę Jimiego. To było pierwsze zetknięcie z takim stylem gry na gitarze. Od tego momentu zafascynowała go gitara elektryczna. Miał starszą siostrę, która słuchała klasyki. Słuchali razem Paganiniego, Vivaldiego, Bacha i innych wymiataczy. Słuchał dużo, to i za młodu kształtował się gust i wrażliwość muzyczna. Pracował jako lutnik. Coraz bardziej interesowała go gra na instrumencie i komponowanie.  W bardzo młodym wieku opuścił kraj ojczysty przeprowadzając się na stałe do USA. Grał po kilkanaście godzin dziennie. Wg wielu znawców osiągnął jeden z najwyższych stopni wtajemniczenia w technice gry na gitarze elektrycznej. W mojej ocenie ma genialną prawą rękę, która odpowiada za całą motorykę gry, rytm, tempo. Nie ma tutaj małych oszustewek, typu notoryczne granie legato, które zazwyczaj maskuje niedostatki gry prawą ręką. Malmsteen wygrywa wszystko co możliwe stacatto. Przez wielu uwielbiany, kochany, przez wielu znienawidzony. Ma swoje ulubione gamy – E – frygijską. Nadużywa jej. Nadużywa wielu zagrywek i patentów. Mnie po tych niespełna 30 latach jego muzyka męczy, zwłaszcza po dwudziestu minutach słuchania. Natomiast nie przechodzę obojętnie obok tej gitarowej postaci. Poustawiał wielu gitarzystów w szeregu przydzielając im stopnie wojskowe – w kategorii technika i szybkość gry. Trochę się śmieję, ale gdy oglądam koncert G3 Live in Denver, czyli słynne gitarowe projekty polegające na grze trio, w tym wypadku Joe Satriani, Steve Vai i Yngwie Malmsteen. Był to bezlitosny moment, z którego nie da się wycofać i jak na tacy widać i słychać grę muzyków. Da się skonfrontować wiele rzeczy. Niby gra się dla funu, ale tak naprawdę to jest okazja aby poszpanować i pokazać co się potrafi. Wg mnie Malmsteen złoił im skórę i pokazał, kto tak naprawdę tu rządzi. Być może pozostali dwaj Mistrzowie nie chcieli kopać się z koniem i grali po prostu swoje legata.

Malmsteen to jedna z kilku postaci, które miały mocny wpływ na moje zainteresowanie instrumentem. Podziwiałem go kiedyś, podziwiam go i dzisiaj.

Jest w wieku Grega Watsona. Mam nadzieję Greg, że nie będziesz zły za to że zdradziłem Twój rocznik. Bardzo dobry rocznik. Wielu wartościowych muzyków-instrumentalistów – mam tutaj na myśli gitarzystów -  rodziło się w tych czasach. Wg mnie to był kres ery najlepszych gitarzystów rockowych. Późniejsze roczniki nie mają już tego błysku w oku, bo i gitara elektryczna znacznie straciła na popularności.

Wkleję jeden z ciakawszych koncertów Malmsteena. Raz w roku, pod nieobecność domowników – puszczam go sobie i słucham.


« Ostatnia zmiana: Grudnia 17, 2019, 09:10 wysłana przez Kangie »
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #9 dnia: Grudnia 22, 2019, 20:12 »
Święty Mikołaj w tym roku u mnie gitarowo. 12 płyt używanych, ale z epoki z lat 80-tych. Malmsteena miałem na winylach Miełodii CCCP, grających płasko i nieciekawie. Oddałem je znajomemu jako nagrody w gitarowym konkursie na YT. Te "kompakty sedesowe" grają zdecydowanie lepiej.
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #10 dnia: Grudnia 23, 2019, 20:06 »
Stevie Ray Vaughan - Amerykanin, z Teksasu. Uchował się u boku ciemnoskórych bluesmanów. Zachował się świetny koncert z Albertem Kingiem. SRV słynął z wielkich mocnych dłoni. Zakładał grube struny (13-ski jako e1). Lubił wyższą akcję strun w swoich Fenderach Stratocasterach, w których to lubił zakładać mostek typu tremolo od wersji leworęcznych. Wajcha była wkręcana od góry, a nie standardowo - dołu. Ponoć poodrywane naskórki opuszków palców przyklejał klejami typu Super Glue. Nie stronił od alkoholu. Podobno był bliski przyfasolenia Davidowi Bowie, gdy ten zaprosił go do nagrania płyty "Let's dance". Podobno Eric Clapton kiedyś jadąc samochodem usłyszał grę na gitarze w radio. Zatrzymał samochód i zastanawiał się kto do cholery tak gra. Myślał ponoć długo i koniecznie chciał poznać tego artystę. To były pierwsze nagrania SRV. Zginął w młodym wieku w katastrofie śmigłowca, którym początkowo miał lecieć E. Clapton po koncercie.

Specyficzna wyśmienita artykulacja, świetne zagrywki, dobre czucie bluesa, zabawa kaczką Wah-Wah, fascynacja bluesem i Hendrixem. Jego znak rozpoznawalny to tzw. Rude mood, czyli szybkie rytmiczne granie, wesołe. Mnie kojarzy się z odcinkami Benny Hilla.

Zwyczajnie mi go brakuje. Ile wartościowych rzeczy mógł jeszcze nagrać...
« Ostatnia zmiana: Grudnia 23, 2019, 20:13 wysłana przez Kangie »
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #11 dnia: Grudnia 23, 2019, 20:16 »
Tutaj słynny koncert, a właściwie Jam Session:

"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Therion

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 2097
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #12 dnia: Grudnia 23, 2019, 20:44 »
Zaraz tam mistrzowie.

Dawno nie grałem.
HI-END jest wówczas, gdy jesteś zachwycony. Ja jestem. Phast PP6L6, Audiolab 8200CDQ, Audio Academy Hyperion III LUX,  Transrotor Max,  Gold Note PH-10, MC Rohmann, AT OC9/II, Denon DL 103R, AKG K702 i Sennheiser HD-660S. Kino Domowe: Denon AVR-X3500H. Poprzednio m.in. SE2A3, SE6V6, EL34, KT88, Ad Fontes itd.

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #13 dnia: Grudnia 23, 2019, 22:37 »
Therion, jak masz coś gitarowego swojego to podziel się z nami tutaj:

http://audiomaniacy.pl/index.php?topic=292.msg261471#new

A jeśli Mistrz Wioślarstwa z Ciebie to, nie krępuj się - pisz tutaj ;)
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #14 dnia: Grudnia 31, 2019, 09:07 »
Marty Friedman

Właśnie zapuściłem pliki z płyty "Introduction" wydanej w 1994 r. Pomyślałem, że warto wspomnieć o tym gitarzyście. Będę pisał jak zwykle z głowy własne przemyślenia, nie cytując żadnych Wikipedii itp. ;) To album zwrotny w karierze muzyka. Amerykanim popularność zdobył grając w latach 90-tych w zespole Megadeth u boku Dava Mustaine, który musiał odejść z Metalliki. Ale wyszło wszystkim na dobre. Powstało więcej muzyki z dwóch strumieni zespołów Metallica i Megadeth. Zarobiono dużo więcej pieniędzy niż "jednostrumieniowo". Ale dzisiaj nie o tym! Przed okresem Megadeth Marty grał z Jasonem Beckerem. Tworzyli shredderski duet wymiataczy gitarowych. Tysiące dźwięków, skomplikowane harmonie, progresje akordów. Wtedy tak się grało. Jason zachorował na dystrofię mięśni i musiał odstawić raz na zawsze gitarę. Marty szukał miejsca dla siebie na ziemii i dołączył do Megadeth.

Przyszedł dzień w którym Marty chciał się rozwijać jako muzyk. Zrozumiał, że pod skrzydłami zespołu kierowanego przez charakternego Mustaina nie rozwinie dalej siebie i nie przekaże światu swoich własnych emocji i przemyśleń muzycznych. Łojenie heavymetalu to jednak nie wszystko dla ambitnego gitarzysty, a Megadeth to Mustaine i jego zarządzanie. Rozpoczął karierę solową. Album "Intruduction" jest trzecim solowym albumem Marty'ego. Dla mnie niesamowity klimat. W latach 90-tych szokował. Dzisiaj daje wspomnienia i sentyment. Friedman wyjechał do Japonii. Zakochał się w tym kraju. I w nim pozostanie - już chyba na zawsze. Słynie z udziałów w programach telewizyjnych - modnych w Japonii. Nagrywa kolejne płyty. Jedne lepsze, inne gorsze, jak to w życiu.

Jego znak rozpoznawczy to nienaturalnie wykrzywiony nadgarstek prawej dłoni. Sprawia wrażenia człowieka z przykurczem mięśni, na coś chorego - idealny przykład szkolny jak nie układać prawej ręki na gitarze. Oj, nauczyciel karciłby, karcił ;) Jak widać - trzeba chodzić własnymi ścieżkami i nie zawsze słuchać nauczycieli. Można zajść dalej...

Melodyjne granie. Melodyjne! Doskonała artykulacja. Genialne operowanie dźwiękiem. Charakterystyczne wibrato, przeciąganie dźwięków. Wszystko w granicach dobrego smaku.

Współczesny Marty. Niezły teledysk.

« Ostatnia zmiana: Grudnia 31, 2019, 09:21 wysłana przez Kangie »
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Odp: Mistrzowie Gitary - dlaczego lubimy ich słuchać?
« Odpowiedź #15 dnia: Stycznia 03, 2020, 11:38 »
IMO świetny teledysk.

"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Yngwie J. Malmsteen - Trilogy (1986)
« Odpowiedź #16 dnia: Marca 04, 2020, 16:45 »
Słucha się od czasu do lasu...
"Life is too short for boring HiFi..."

Offline Kangie

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 4431
  • It sounds good...
Yngwie J. Malmsteen's Rising Fotce (1984)
« Odpowiedź #17 dnia: Marca 04, 2020, 17:27 »
A teraz "japończyk".
« Ostatnia zmiana: Marca 04, 2020, 17:32 wysłana przez Kangie »
"Life is too short for boring HiFi..."