Autor Wątek: Wydawnictwo fonograficzne w XXI w.  (Przeczytany 826 razy)

Offline KOSS

  • *
  • Wiadomości: 8
Wydawnictwo fonograficzne w XXI w.
« dnia: Czerwiec 04, 2014, 12:59 »
Spokojny dzień w pracy skłania do przemyśleń.

Czy wydawnictwo fonograficzne ma w XXI w. jeszcze sens ? Jeszcze dekade temu koncerty promowały płytę, teraz jest już chyba odwrotnie.

Artysta, nie mam tu na myśli 1-2 sezonowe wybryki, z jednego przeciętnego wieczoru na stadionie w Europie , USA ma zarobek podobny to tantiem ze sprzedaży złotej czy platynowej płyty. Jaka jest w tym momencie rola wydawnictwa fonograficznego? Jego rodzaj nie ma tutaj żadnego znaczenia.
A co gdy to ostatnie będzie już notorycznie, a nie jak teraz sporadycznie,  publikowane przez artystę w necie za darmo? „Strata finansowa” z tego powodu wydaje się stosunkowo niewielka , a czy ludziska wtedy na koncert nie przyjdą tym bardziej?


Pozdrawiam
Dominik

frywolny trucht

  • Gość
Odp: Wydawnictwo fonograficzne w XXI w.
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 04, 2014, 15:32 »
Dobrze Cię widzieć.

Moim zdaniem szczególnie cenna jest właśnie płyta winylowa, ale niekoniecznie sprawdziłaby się dziś dla wydawnictw typu Rihanna.
Z jednej strony powstał pomysł, że jedna piosenka nabije sprzedaż płyty, ale pojawiły się serwisy na których można kupić jedna piosenkę i "artysta" i tak ma w dupę za kombinowanie o jednym hicie  na uciągnięcie sprzedaży płyty.

Winyl to wspaniała rzecz dla płyt pomyślanych kompleksowo ( tak jak kiedyś wymyślano płyty) , jako jedna całość. Np. wydana w tym roku Gazpacho - "Demon". Gdybyśmy mieli sobie kupić jeden plik z przebojem- słabo! Ale odpalasz winyl, siadasz i w zasadzie jesteś zmuszony odsłuchać minimum cała stroną, a to już zmienia postać rzeczy...

Offline elem

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 8408
Odp: Wydawnictwo fonograficzne w XXI w.
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 01, 2014, 23:23 »
Jeden jedyny raz ściągnąłem plik , jakieś tam legalnie darmowe pitu-pitu, z ciekawości, żeby posłuchać 24/96.

To strasznie nudne jest - to ściąganie. Kompletnie pozbawione emocji jakie towarzyszą przy zakupie fizycznej rzeczy. Streaming - pożeracz czasu, zwłaszcza YT. Ale też kopalnia wiedzy. Streaming jest jak radio, w którym sam jesteś DJem albo DJa wybierasz. I to jest miłe. Tyle mam do powiedzenia o digitalnej formie sprzedaży muzyki. No, ale my tu jesteśmy zacofani, w Skandynawii 80% muzyki sprzedaje się w streamingu! U nas proporcje są dokładnie odwrotne.

KOSS zadał pytanie czy wydawnictwa fizyczne mają jeszcze sens w dzisiejszych czasach, zwłaszcza dla artystów. To prawda, jak nas, "fizycznych",  artyści oleją to dupa blada. U2 dało poważny sygnał, zły sygnał. Nie czekałem na nowe U2, jak wielu uważam, że od Achtung Baby nic powalającego nie zrobili.
Ale to jak potraktowali, przecież nie najmłodszych, swoich fanów bardzo mi się nie podoba. Że niby za to za darmo udostepnili wcześniej płytę? Za jakie darmo? Nie wierzę, że to nie był poważny finansowy deal z I-Tunes. Trochę mnie to przeraża, że jednak kiedyś będę musiał się polubić z nowoczesnym dziadostwem, jeśli muzyk z mojego prywatnego topu zrobi to, co zrobiło U2.

Feickert Twin, SME V, DV XX2MKII;  CEC TL51,DX51,DX71,
Olive Opus 4; Sensor 2; Bonasus; Gauder Arcona 60, Tesla ARZ 6604- Voigt Pipe

Offline gratefullde

  • Muzyka muzyka muzyka
  • moderator
  • *******
  • Wiadomości: 4255
  • Wolę błąd en­tuzjas­ty od obojętności mędrca
Odp: Wydawnictwo fonograficzne w XXI w.
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 02, 2014, 19:36 »
Dla nas  wydawnictwa fizyczne mają sens. Dla młodzieży,  nie wiem. Moj syn, 17 lat, słucha dużo w necie jednak co jakiś czas przychodzi i prosi o zamówienie CD lub Lp. Chyba muszę z nim pogadać,  dlaczego.
Kondo KSL M7 Tube Preamplifier by Mac ~ Accuphase clone amplifier by China Mean ~ Audio Nirvana - InAudio ~ Sony PSX-70 ~ pre phono ecc83 Gennett ~ Dynavector 20x2 ~ Raspberry Pi 3 Digi Plus Pro ~  Tomanek ~ Questyle CMA 600i ~ Denon AH-D7200 ~ NeoTech  ~ Tellurium Q Black II ~ Yamaha CDX-9