Autor Wątek: Alphaville - Forever Young (1984)  (Przeczytany 1866 razy)

Offline merlin1973

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 3187
Alphaville - Forever Young (1984)
« dnia: Czerwiec 20, 2015, 13:54 »
Alphaville - Forever Young
Prawdopodobnie jest to synthpopowy album wszech czasów. Powstał w kraju, w którym synth się narodził ale tak po prawdzie najwięcej w nim jest naleciałosci muzycznej z Wysp Brytyjskich. To, że nagrali taką płytę Niemcy podważa zupełnie stereotyp ich wizerunku. Prędzej powinniśmy się spodziewać po grupie syntpopowej pochodzącej z germańskeigo kraju twardych i mrocznych dźwięków.

Album "Forever Young" został wydany w chwili, gdy new romantic przekroczył już wszystkie granice w Europie. Przestał być ten nurt zarezerwowany tylko dla bohemy artystycznej Londynu a wypłynął na szerokie wody popkultury. Zmienił co prawda swoje oblicze i z buntu przeobraził się w kulturę dla mas. Może poprzez popularność zatracił swoją kreację nowatorską ale dzięki ogólnemu dostępowi stał się inspiracją dla wielu wtenczas młodych muzyków. Album przepełniony jest duchem nowo romantycznym początków ósmej dekady ale nie do końca przepełnionym tekstami spod znaku No future. Obok obowiązkowych "wycieczek" zimno wojennych mamy sporo w nim tekstów dających nadzieję i nawiązujących do głównej wartości chyba każdego pokolenia, czyli miłości. Piosenki z samego założenia miały być na albumie ładne i przebojowe. Zespół miał prezentować się wizualnie schludnie i być odpowiedzią na grupy angielskie szalejące po wszystkich listach przebojów w całej Europie. Otrzymalismy więc kopię angielskich wymalowanych chłopców z grzywkami a'la popers i w ciuchach w stylu "niewyszukana elegancja w jaskrawych kolorach". Oczywiście tło wizualne dla muzyki w tamtych czasach było bardzo ważne i jeżeli moda na grzywki i ciuchy minęła a zwłaszcza na te zniewieściałe makijaże, to ich muzyka osiągneła wartość stałą, ponadczasową i do dzisiaj w dużej mierze kształtuje nam klimat oraz wspomnienia z tamtych czasów.

Album "Forever Young" został nagrany w Berlinie w Studiu 54.
Piosenka "A Victory Of Love" otwierająca płytę a "Forever Young" dla mnie i mojego pokolenia jest jednym z najbardziej charakterystycznych dźwieków rozpoznawczych czego będę, będziemy słuchać. Osobiście nie znam nikogo z mojego pokolenia, który nie rozpoznał by tej płyty po jej pierwszych dźwiękach. Dodam, że to żadne intro. Nic nadzwyczajnego. Po prostu kilka dźwięków, po których nastepuje rytm keyborda, który znają wszyscy w przedziale rocznika 65-73."A Victory of love" rozkręca się pomału i formą przypomina "Bolero" Ravela, które rośnie w siłę i rośnie i rośnie i rośnie.... tutaj akurat nie przesadzono i Marian Gold wypowiedział się artystycznie w zaledwie cztery minuty z kawalkiem ale dramaturgię zachował. Swoją drogą w tej piosence przedstawił się nam wszystkim, że potrafi śpiewać a i skalę oraz moc ma całkiem przyzwoitą jak na gwiazdkę muzyki pop. Zapewnie, gdyby w miejsce tych eletronicznych smyczków wpleść małą orkiestrę symfoniczną dostalibyśmy jeszcze coś piękniejszego.
Najwiekszy ówczesny przebój z tej płyty "Big in Japan". Piosenka królowała wtedy na wszystkich imprezach i tych typu lokalowego, czyli dyskotekach i tych tzw. prywatkach.


Płyta wylansowała cztery przeboje singlowe: "Big in Japan", "Sounds Like a Melody" z niesamowitą końcówką zagraną na smykach (szkoda, że znowu to nie były smyczki naturalne), "Forever Young" traktowane w naszym kraju jako hymn pokolenia z lat 80tych (tzn pokolenia, które w latach 80tych miało po naście lat.) i "śmietanka towarzyska" czyli jak w oryginale brzmi tytuł "The Jet Set" Płyta nie zawiera ani jednej piosenki, która była by w jakiś sposób dla niej balastem.

Alphaville było w Polsce mega popularne a lista trójki z tamtych lat nawet w połowie nie odzwierciedla fatycznego sukcesu tego albumu. Utwory "Big in Japan" doszedł zaledwie do dziewiątego miejsca."Forever Young" zaledwie 23 pozycja a "The Jet Set" "aż" czwarta. Warto też zauważyć, że piosenki trafiały na nią ze sporym rozrzutem czasowym. "Big in Japan" zadebiutowało na liście 29 wrzesnia, "Forever Young" w połowie listopada a "Jet Set" w kwietniu 1985r. "Sound like a Melody" w ogóle się nie pojawiło. Widać Niedźwiecki potraktował grupę jako zwykłych dyskotekowców, których programowo nie lansował. ;)


strona A

"A Victory of Love" – 4:14
"Summer in Berlin" – 4:45
"Big in Japan" – 4:43
"To Germany with Love" – 4:15
"Fallen Angel" – 3:55

strona B

"Forever Young" – 3:45
"In the Mood" – 4:29
"Sounds Like a Melody" – 4:42
"Lies" – 3:32
"Jet Set" – 4:52
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 20, 2015, 14:45 wysłana przez merlin1973 »
Pozdrawiam S.CH.

Offline frywolny trucht

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 19370
Odp: Alphaville - Forever Young (1984)
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 20, 2015, 14:37 »
.
ZESTAW 1: Ad Fontes z dwoma ramionami, Benz Micro Glider SL i Philips GP 412 Mk2, pre Husariaa, MAP 306, MCD 204, Haydn Grand, JBL ES 150P, Sennheiser HD 598, OPPO PM-2, HA-1, Takstar 80 PRO V2, Akai GX 620, Teac X-1000M, Albedo Blue.
ZESTAW 2: Dual 1019 z AT 95E, Marantz 2216, Marantz 5220, Jamo Concert C 93, Kimber Cable 8VS, Pioneer Monitor

Offline blejku

  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: Alphaville - Forever Young (1984)
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 20, 2015, 16:02 »
W "Sounds Like A Melody" gra String Section Of The Deutsche Oper, Berlin.

Offline gratefullde

  • Muzyka muzyka muzyka
  • moderator
  • *******
  • Wiadomości: 4240
  • Wolę błąd en­tuzjas­ty od obojętności mędrca
Odp: Alphaville - Forever Young (1984)
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 21, 2015, 08:53 »
Sławek, tak fajnie opisałeś tę płytę, że choć to nie moje granie, chce się po nią, z ciekawości, sięgnąć. Brawo.
Kondo KSL M7 Tube Preamplifier by Mac ~ Accuphase clone amplifier by China Mean ~ Audio Nirvana - InAudio ~ Sony PSX-70 ~ pre phono ecc83 Gennett ~ Dynavector 20x2 ~ Raspberry Pi 3 Digi Plus Pro ~  Tomanek ~ Questyle CMA 600i ~ Denon AH-D7200 ~ NeoTech  ~ Tellurium Q Black II ~ Yamaha CDX-9

Offline merlin1973

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 3187
Odp: Alphaville - Forever Young (1984)
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 21, 2015, 11:43 »
Próbuje przedstwaic płyty (muzykę) którą lubię , jak to się potoczy dalej zobaczymy ;)
Na początek na tapetę wziąłem synth-pop i new romantic , potem .... jeszcze nie wiem ;)
Pozdrawiam S.CH.

Offline elem

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 8405
Odp: Alphaville - Forever Young (1984)
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 21, 2015, 11:53 »
Super praca Merlin, chyba kupie tę płyte po Twojej recenzji. Czekam na "Vienna" Ultravox, będzie powód aby odkurzyć japończyka.
Feickert Twin, SME V, DV XX2MKII;  CEC TL51,DX51,DX71,
Olive Opus 4; Sensor 2; Bonasus; Gauder Arcona 60, Tesla ARZ 6604- Voigt Pipe

Offline merlin1973

  • maniak
  • *******
  • Wiadomości: 3187
Odp: Alphaville - Forever Young (1984)
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 21, 2015, 11:59 »
Ultravox cały uwielbiam :)
ale myślałem o prezentacji na początek tej płyty .....
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 21, 2015, 12:07 wysłana przez merlin1973 »
Pozdrawiam S.CH.