Kefas prezentuje - Stary Rock, Progrock,Jazzrock...

Zaczęty przez kefas, Sierpień 01, 2023, 12:10

Poprzedni wątek - Następny wątek

kefas

Amerykański zespół The Rugbys pod koniec lat 60' wydał swoją jedyną płytę o tytule jak nazwa zespołu i co na niej nie było? Od Hendrixowskich gitar poprzez funkujące, czasem styl przypominał psycho a już na pewno hard rock taki jaki grało się po drugiej stronie oceanu w tamtych latach . Dla lubiących gitarowe granie pozycja obowiązkowa przynajmniej do posłuchania.

kefas

Dwa razy musiałem przesłuchać ten album brytyjskiej grupy High Tide i jestem pod wrażeniem i myślę, że większości może się spodobać też po dwukrotnym przesłuchaniu bo debiutancka płyta Sea Shanties z 1969 roku to naprawdę ostre granie, połączenie przesterowanej gitary i elektrycznych skrzypiec a na to wszystko wokal jak Jim Morison. Polecam.

kefas

Po wczorajszej ostrej propozycji coś łagodnego, pop-folk-psychodeliczny zespół z USA The Holy Mackerel i ich płyta z 1969 roku o tytule jak nazwa zespołu. To delikatne spokojne granie w stylu Buffalo Springfield, Family Tree i The Byrds które przychodzi z łatwością i które słucha się bez spiny. Płyta która daje dużo przyjemności i swobody. Polecam, na Tidalu jest z trochę inną okładką.

kefas

Kanadyjsko-amerykański zespół The Band już nie raz tu gościł. Nie jest to stricte  rock progresywny ale blues rock w najlepszym wydaniu. Płytę Northen light - Soutern Cross z 1975 roku słucha się na prawdę przyjemnie, czasem z folkową nutą a innym razem z wolno snującą się po pokoju atmosferą z tamtych lat. Polecam.

kefas

Brytyjski Dulcimer swą nazwę wziął z instrumentu którego pierwowzorem była prawdopodobnie cytra. W okresie swojej świetności wydał  album And I Turned As I Had Turned As A Boy (Pierwsze zdjęcie) który dziś jest poszukiwany przez kolekcjonerów jednak nie był on zauważony w tamtym okresie. Udało im się jeszcze nagrać jedną płytę w tym samym 1971 roku Room For Thought jednak wydana została dopiero w 1992. Na Tidalu możemy posłuchać właśnie tę, folkowo-rockową muzykę jak i późniejsze ich dokonania. No to polecam jedną jak i drugą.

kefas

Na początku lat 70' Roberto ,,Paramhansa'' Puddu znalazł kilku muzyków którzy poszli za nurtem Włoskiego Rocka Progresywnego i pod szyldem Kundalini Shakti Devi w 1974 roku nagrali jedyną płytę o tytule jak nazwa zespołu. Mimo dobrego okresu dla tego gatunku płyta nie została jednak wydana nastąpiło to dopiero w 2013 roku. Na płycie znalazły się raptem trzy utwory z których najkrótszy miał ponad 13minut. W sumie płyta trwa ponad 47 minut i przynajmniej dla mnie jest bardzo dobra więc polecam.

kefas

Pod tą nudną, niczym niewyróżniającą się okładką skrywa się bardzo dobre, gitarowe muzykowanie w stylu Led Zeppelin a jest to debiutancki album kanadyjskiego zespołu Moxy nagrany i wydany w 1975 roku pod tytułem jak nazwa zespołu a rok później już w innej wytwórni został dokonany ,,dodruk'' który rozpowszechniony był już na cały świat. Naprawdę dobre granie, bardzo polecam.

kefas

Amerykański The Mandrake Memorial jest uważany za jeden z tych zespołów które nazywamy pionierami psychodelicznego rocka progresywnego. W 1968 roku wydali swój pierwszy album o tytule jak nazwa zespołu. Słuchając ich, muzyka rozchodzi się swobodnie po pokoju bez jakiś napięć i wymuszeń. Bardzo dobra płyta.

kefas

Norweski zespół Ruphus zadebiutował w 1973 roku niesamowitą pytą New Born Day i mimo iż do końca dekady wydał jeszcze kilka płyt to żadna nie wzniosła się na wyżyny heavy prog rocka jak ta właśnie i dzięki niej grupa zaliczana jest do czołówki norweskiego prog rocka. Muzyka to połączenie Uriah Heep, Genesis i Yes szczególnie w późniejszych albumach. Bardzo polecam a na Tidalu jest.

kefas

Proponuję teraz posłuchać co Niemcy mają do powiedzenia a właściwie do wyśpiewania w dziedzinie prog-rocka. Początkowo zespół nazywał się Subject ale już wydając płytę Subject Esq w 1972 roku nazywał się Sahara i pod tą nazwą należy ich szukać. Grali coś pomiędzy jazz-rockiem a fusion przy czym użycie fletu może delikatnie kierować słuchacza w folk Jethro Tull a okazjonalna harmonijka ustna w kierunku blusa jednak moim zdaniem całość brzmi po prostu jak na Niemców przystało kraurockowo i uważam, że ten konkretny debiutancki album  jest świetny. Bardzo polecam.

kefas

#1260
Tego włoskiego zespołu nie trzeba przedstawiać już tu zachęcałem do jego poznania lecz tym razem Osanna bo o tym zespole się rozpisuję poszedł już na drugiej swojej płycie o krok dalej i użyczył swego włoskiego rocka progresywnego do filmu o tytule jak tytuł płyty Milano Calibro 9 wyreżyserowanym przez  Fernando Di Leo z 1972 roku. Bardzo dobra płyta, polecam.

kefas

Argentyński zespół Espiritu w 1975 roku wydał swój najlepszy album rocka progresywnego Crisalida. Była to płyta porównywana do dokonań takich zespołów ja Genesis czy Yes ale często do włoskiego rocka progresywnego. Mi ten album się podobał więc myślę, że śmiało mogę go polecić amatorom takiego brzmienia choć dla zwolenników anglojęzycznych tekstów nie koniecznie bo śpiewają w swoim języku.

YanCo

#1262
Cytat: kefas w Luty 09, 2026, 14:15dla zwolenników anglojęzycznych tekstów nie koniecznie bo śpiewają w swoim języku.
Ojtam Ojtam, argentyjski to jak niemiecki, a niemiecki blisko nas to prawie nasz ;).
Nie mam swojego tematu z płytami, więc pozwoliłem sobie w formie komentarza dodać swoją propozycję płytową.
Te to dopiero egzotyka, mam ich kilkanaście, muzyczka? takie disco-polo zmieszane z operą, ale da się słuchać do herbaty.

kefas

Yardbirds w UK wydał swój pierwszy studyjny album w 1966 roku pod  tytułem Roger The Engineer z okładką na której widnieje sylwetka (karykatura) inżyniera dźwięku Rogera Camerona, natomiast w USA i innych krajach album zatytułowany był Over Under Sideway Down i był już trzecim wydanym w stanach. Zespół zapewne znany więc specjalnie zachęcać nie trzeba.

kefas

W formie plików oczywiście posłuchałem i zachęcam do posłuchania hiszpańskiego zespołu flamenco-progresywnego Alameda który powstał w 1977 roku i w tamtym czasie wydał cztery albumy. Ja mam ich podwójne CD (pliki) które są jakby the best of a tytuł tego wydawnictwa to Todas Sus Grabaciones Para Discos Epic (1979 - 1983). Bardzo fajnie się tego słucha, czasem jakby Paco De Lucia gał z nimi i jest to w małym ułamku prawda. W małym bo z tego co wyczytałem tylko jeden utwór na czwartej płycie z nimi zagrał. Całość bardzo dobra, świetnie się słuchało.

kefas

Przykład kolejnego bardzo dobrego zespołu tym razem z USA Locksley Hall który w 1969 roku nagrał świetną psycho-progrockową płytę o tytule jak nazwa zespołu ale wydana została dopiero w 1996 roku. Płyta czasem brzmi folkowo czasem delikatnie jazzowo ale na pewno z klimatem psychodelii tamtych lat. Polecam.